Raashtram PBF
IndeksIndeks  PortalPortal  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Edmund Hedersett

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość

~Człowiek~

avatar

Liczba postów : 16


PisanieTemat: Edmund Hedersett   12.12.16 3:21





Edmund Hedersett

Rdzenny, człowiek

 
Płeć:
Mężczyzna
Stan Cywilny:
Rozwodnik
Wiek:
52
Zawód:
Wynalazca
Wzrost:
181 cm
Grupa:
BRAK
Zamieszkuje:
Metropolis, Midgard
Bogacz:
TAK
Wizerunek:
Timothy Dalton
Charakter:
Edmund Hedersett nie zwykł się przesadnie interesować czymkolwiek poza badaniami naukowymi, nic zatem dziwnego że niemal każda jego radość lub smutek mają związek z uprawianą namiętnie pasją. Cała jego postawa została stworzona przez jeden, jedyny grzech, którym jest niepohamowana żądza wiedzy. Siłą rzeczy łatwo pana Hedersetta zanudzić tematami spoza obszaru jego zainteresowań. Mimo to nauczył się pielęgnować kontakty z ludźmi mu potrzebnymi, do których odczuwa zazwyczaj albo szacunek, albo pogardę. Kiedy zatem mowa o stosownej kurtuazji, pytania o zdrowie żony, czy mierne gadki o pogodzie - przyjdą mu z łatwością. Jednak w kategorii głębszych relacji coś szwankuje, gdyż takowych starzejący się wynalazca skrzętnie unika, najwyraźniej chcąc się wymigać od zbędnych zobowiązań, czy udzielania życiowych porad zapłakanym wdowom/wdowcom/sierotom (niepotrzebne skreślić). Fałsz zanika w nim dopiero podczas pracy w warsztacie lub gdy wyciągnie się go na poszukiwanie skarbów. Pomimo coraz bardziej podeszłego wieku, z ogromną chęcią rusza na wyprawy, rzucając rękawicę przygodzie oraz własnemu przeznaczeniu.
Umiejętności:
- rzemiosło: alchemia
- specjalizacja: wynalazca
- ulepszone władanie przedmiotami z kryształami
- zręczne ręce
- spostrzegawczość
- leczenie
- perswazja
- kreatywność
- precyzyjne trafienie
- uniki
- specjalizacja: średni pancerz
Moce:
BRAK
Aparycja:
Oblicze pana Hedersetta niestety nie jest wykrzywione ani przez żal, ani gorycz jakiegokolwiek rodzaju: mówiąc wprost, jest pozbawionym specjalnych trosk pociesznym starcem, który nie stroni od uśmiechu. Krótko przystrzyżone włosy zaczęły mu już wypadać, brodę nosi na klasyczną modłę, a na czole wyskoczyły pierwsze dwie zmarszczki. I na tym można się spokojnie zatrzymać, gdyż wysoki kołnierz płaszcza zwykle zakryje blizny ciągnące się od szyi w dół - po cięciach, pchnięciach, ugryzieniach, czy poparzeniach, jakie przyprawił mu awanturniczy styl życia, tudzież wypadki podczas pracy. Fortuna na tyle mu dopisała, że do tej pory nie stracił żadnej kończyny, a najwyżej część młodzieńczego blasku ongiś zdobiącego spojrzenie Edmunda. Ubiór mieszczański (zdaje się, że igły wyłącznie jednego krawca, mieszkającego najbliżej rezydencji wynalazcy) zazwyczaj zakrywa muskuły, które do tej pory nie zdążyły zwiędnąć dzięki samodzielnej pracy w laboratorium i licznym podróżom. Nic zatem dziwnego, że ciało starca jest naznaczone opalenizną, zamiast typowej dla ludzi nauki bladej skóry.


Biografia:
- Pan Hedersett! Jak ja dawno pana nie widziałem! Powiedz pan, czy to o wybuchu w pańskim ogrodzie pisały ostatnio stołeczne gazety?
- Witam, witam! Jak żony zdrowie? Aaaaa… Chyba chodzi panu o ten huragan sprzed tygodnia… Coś kryształy się przegrzały i rąbnęły. Generalnie to ja bym z panami oficerami wyszedł z tego bez awantury, ale pani Neverwrath, moja sędziwa sąsiadka, zrobiła na mnie w prasie nagonkę, bo jej kwiatki pospadały z parapetu. A ja jej wcześniej mówiłem: “szanowna pani, przez najbliższe kilka dni będzie mocno wiać. Pani uważa i prania nie wiesza…"
- Panie, co pan pierdoły opowiada?! Pan dwa wiekowe dęby wywrócił z korzeniami i nazywa to silnym wiatrem? A żeby pan wyłysiał prędzej! - wtrąciła się niespodziewanie przechodząca obok staruszka z głosem jak gdyby wzmocnionym przez tubę.

***


Młody Edmund był swego rodzaju geniuszem, o co zarówno łatwo, jak i trudno w dzielnicach biedoty. Wszak wymagania intelektualne nie były przytłaczające, by się wyróżniać wśród rówieśników. Przekonawszy podstarzałego skrybę (zapewne dziecięcym urokiem) do nauczenia go czytania i pisania w wieku pięciu lat, było zapewne pierwszym kamieniem milowym w jego życiu, rzucającym cień na niedawną śmierć ojca alkoholika. Rzecz jasna prędko narosły liczne trudności związane z utrzymaniem, zaś samotna, uboga matka z pewnością nie mogła sobie pozwolić na opłacenie edukacji syna. Ten zaś, ułożywszy sobie całość w dzięcięcym umyśle, bez wahania począł uprawiać złodziejski fach, nie widząc nic zdrożnego w okradaniu nieostrożnych podróżnych mających małe pojęcie o urokach miejskiego życia. W ten błyskotliwy sposób stać było dzieciaka na te wszystkie podstawowe cuda, jakimi były pióra, atrament, papier, czy szeroko dostępne książki traktujące o wszystkim, co młody, oświecony mieszczanin powinien ogarniać w najbardziej elementarnym stopniu.
Rzecz jasna, tania książka wielkiego umysłu nie czyni, a rosnące zainteresowanie w naukach ścisłych stworzyło zapotrzebowanie na coś bardziej ambitnego i kosztownego. Pierwsza próba włamania się do prywatnej biblioteki szanowanego w mieście alchemika skończyła się niemal tragicznie. Upatrzywszy trzy tomiszcza, próbował się bowiem wydostać przez to samo otwarte okno, przez które się wślizgnął, jednak został niespodziewanie schwytany przez potężną, mechaniczną dłoń należącą do rozbawionego właściciela, który się zapytał, czy “smarkacz wie, co w ogóle wziął i ile to jest warte?”. Siłą rzeczy zaskoczyła go pełna odpowiedź udzielona przez brzdąca oraz tłumaczenie, że doskonale zna cenę, gdyż próbował już te tytuły kupić.
Nasz główny bohater miał, zdaje się, hollywoodzkiego farta, gdyż pozwolono mu odwiedzać naukowca i uczyć się z jego książek. W ten oto sposób trafił się drugi kamień milowy w życiu naszego głównego bohatera i to w wieku siedmiu lat. Wzbogacał się nie tylko o teorię, ale też o praktyczną wiedzę, obserwując liczne doświadczenia, eksperymenty, wzloty i upadki starzejącego się człowieka próbującego uporczywie wyleczyć własną bezpłodność. Być może z jakiegoś poczucia samotności oraz niedbałości o swój wizerunek, nie tylko poznał matkę Edmunda, ale też ją później poślubił - raczej dla towarzystwa i ciepłego obiadu, niż ze względu na jej przeciętną urodę. Zaraz też zleciała się cała rodzina naukowca, najwyraźniej irytując się na myśl o znacznych ubytkach w spadku szykującym się po krewniaku stojącym jedną nogą w grobie. Być może, nawet z czystej złośliwości oświadczył, że Edmund jest jego synem, “a wam wara od mojego progu, bo psami poszczuję!”.
Kiedy już sprawy zaszły tak daleko, synalek dostał całą resztę pakietu edukacyjnego oraz przywilej łażenia z ojczymem na posiedzenia mądrych, przygarbionych ludzi dyskutujących o prawach rządzących tym światem. Gdzieś w tle pogwizdywała polityka, gdzieś tam dysputy o perfekcyjnej temperaturze herbaty prowadzącej do stworzenia doskonałego samowaru, aż dziecko noszące nazwisko przybranego ojca przekształciło się w szesnastoletniego panicza Hedersetta.
Panicz dostał zatem polecenie podróży, by zobaczyć więcej świata. I rzeczywiście, złotą karocą nie podróżował, niemniej dostał dość środków na studenckie szaleństwa oraz złapanie pierwszych chorób zakaźnych, które pokonał sprytem oraz oczytaniem własnym. Niemniej jakiś wstręt do dalszych stosunków seksualnych traumatycznie się utrzymał na kilka następnych lat, skutecznie go odstręczając od pisania miłosnych liścików i scen balkonowych.
Kiedy już mając lat dwadzieścia zamierzał wrócić na stałe do Metropolis, jego przewoźnik padł ofiarą piratów na Korsarskim Wybrzeżu. A że szanowny pierwszy oficer korsarskiego statku dostał bełtem z zaproszeniem na drugi świat, zaś pośród jeńców był ktoś “z książkami”, Edmund dostał niespodziewany awans na okrętowego medyka po uratowaniu życia jednookiego brodacza.
Zdziwi się ktoś, jeśli wspomnę, że ratowanie życia w warunkach bitewnych jest sprawą wysoce ekstremalną i trzeba się nauczyć unikać nie tylko wszelkich pocisków, ale też wszędobylskich drzazg i odłamków? A następne trzy lata zmusiły Edmunda do przyswojenia sobie sztuki przeżycia pośród najgorszych szumowin, w co wliczała się również walka?
Historia jednak lubi zataczać koło. Piraci padli ofiarą armii, a Hedersett uniknął szafotu, ratując tym razem życie królewskiego kapitana. W ten oto sposób młodzieniec wrócił do domu, gdzie jego matka doglądała ojczyma na łożu śmierci. Ten, słysząc o przygodach wychowanka, miał przywilej dokonania żywota z uśmiechem na twarzy.
To właśnie w imię pamięci o starszym panu Hedersett, młodszy nosił ten sam uśmiech przez następne trzydzieści lat, wkładając w swoją pracę wszystkie swoje życiowe doświadczenia.


Dodatkowe Informacje:
- w końcu przekonał się do seksu i przygruchał sobie złotowłosą dziewuszkę. Po dziesięciu latach łóżkowych fochów kazał się jednak jej wynieść. Swoją drogą, zupa była za słona, więc jakoś nie żałował
- anonimowo funduje stypendia dla utalentowanych dzieciaków z biedniejszych dzielnic. W końcu dalej jest człowiekiem i czuje, że ma spłacenia jakiś dług
- starał się unikać polityki, dopóki nie poznał uroków królewskich dotacji
- prowadzi zdrowy styl życia bez używek i alkoholu
- wyszedł cało z kilku pojedynków, kiedy zapomniał wspomnieć o niektórych osobach w przypisach do swoich prac naukowych
- raz się porwał na zdobycie jaj wiwerny do eksperymentów. Wysadził gniazdo razem z bestią, wzbogaciwszy się o paskudnie poparzone plecy
- podkoloryzowane wspomnienia z Korsarskiego Wybrzeża stały się bestsellerem w stolicy na kilka dni. Jego opowieść została jednak pobita przez erotyk marnego pióra dla znudzonych kur domowych. Od tego czasu zwykł mawiać, że jest tylko jedno zło: “ignorancja”.







Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

~Widmo~

avatar

Liczba postów : 713


PisanieTemat: Re: Edmund Hedersett   12.12.16 15:52

Ogromnie, ale to bardzo ogromnie podoba mi się postać! Świeża, oryginalna. Nie jakiś "śliczna buźka" tylko ciekawie wykreowana w konkretnych celach postać. Historia mnie porwała, jak i styl pisarski.

I to nie jest tak, że ja zawsze słodzę i komplementuję - nie! Na serio brawo! Nic tylko zapraszam do stanowiska MG bo mamy wakaty <3


AKCEPT i zapraszam do uzupełnienia profilu oraz gry ^^
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Edmund Hedersett

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Raashtram PBF :: 
Organizacja
 :: Postaciowo :: Męskie
-



USEROWETECHNICZNE FABULARNEMECHANICZNE

Specjalna Wymiana



STRONY PARTNERSKIE


Eden



BFF Fora i Grupy




Fundacja dla Zwierząt Animalia

Forum (c) praca różnych autorów, w tym: Althei, Ethilinn, Gloriena, Anzhela itd.
Zainspirowały nas Legendy Raashtram
Pictures on this phorum do NOT belong to us and we do not own any rights to them.
Prosimy nie kopiować prac z tego forum. Także kodów!
Kod ogłoszeń jest oryginalnie z VPV,pracowali przy nim Drzuma i kilka innych osób z czarta.