Raashtram PBF
IndeksIndeks  PortalPortal  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Gabinet medyczny "Doctor Who"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość

~Władca Rasy~

avatar

Liczba postów : 147


PisanieTemat: Gabinet medyczny "Doctor Who"   03.04.15 17:05



Gabinet mieści się w południowej części miasta, w pobliżu karczmy i targu. Zajmuje parter trzypiętrowego budynku, na pierwszym piętrze znajduje się mieszkanie medyka (dlatego w bardzo nagłych przypadkach można nawet w środku nocy po prostu nawiedzić go w domu). Nad drzwiami wisi szyld z uniwersalnym znakiem informującym o tym, że jest to gabinet medyczny. Obok drzwi znajduje się podłużne okno, które jest zasłonięte w momencie, gdy gabinet jest nieczynny. Wewnątrz znajdują się trzy pomieszczenia. Pierwsza jest duża sala przyjęć, w której medyk przyjmuje na co dzień. Po lewej stoi regał pełen szklanych naczyń, fiolek, słoików i kolb, wszystko zamknięte na klucz za szklaną szybą. Przy oknie na parapecie stoją w dwóch rządkach doniczki z różnymi ziołami leczniczymi. Po prawej stoi kozetka, drewniany stół i trzy krzesła. Nad stołem wisi szafka pełna bandaży i narzędzi medycznych. Całe pomieszczenie ma miły dla oka, biało-niebieski wystrój. Z pomieszczenia wychodzi krótki korytarzyk, w którym drzwi na prawo prowadzą do sali, na której przeprowadza się poważniejsze zabiegi. Jest zawsze nieskazitelnie czysta i urządzona cała na biało, pośrodku stoi stół operacyjny, a przy ścianie komoda z całą masą szuflad pełnych narzędzi medycznych i substancji medycznych. Drugie drzwi prowadzą do mieszkania medyka, a na nich wisi tabliczka z napisem ' nieupoważnionym wstęp wzbroniony'.




Na drzwiach wisi karteczka:

"Nieczynne do odwołania.
W razie nagłych wypadków zapraszam do pałacu królewskiego w Mitycznym Zakonie.

Albo do gabinetu dwie przecznice stąd. Tam chyba też jest jakiś medyk."


Ostatnio zmieniony przez Jason River dnia 26.10.15 18:21, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

~Szlachetna~

avatar

Liczba postów : 66


PisanieTemat: Re: Gabinet medyczny "Doctor Who"   03.04.15 18:11

Midgardu. Średniego wzrostu szlachetna, ubrana w ciemny strój podróżny i czarną jak smoła pelerynę, tak wyraźnie kontrastującą z jej prawie białymi włosami. Nikt szczególny, nikt wyjątkowy. Co tutaj robiła, czego szukała, na pierwszy rzut oka prawdopodobnie niczego szczególnego. Gdzieś obok co chwila przebiegał biały, rozbrykany kocur.
/ Kilka dni później /
Jakby, żaden normalny kupiec nie mógł sprowadzić tego, czego potrzebuje, chociaż na drugi kraniec Asgardu. Oczywiście, jakby wszystkiego było mało, nikt nie miał czasu, chociaż na kilka dni zaopiekować się jej małym przybłędom. Skończyła daleko od domu z kotem koło nogi. Jasnowłosa należała do tych szczęśliwców, którzy zawsze z losem mieli na przekór. Tym razem Cáerme najadł się jakiegoś świństwa i zwymiotował wszystko, co zjadł chyba przez poprzedni tydzień. Gdyby tylko była w domu i miała przy sobie wszystkie potrzebne zioła, sama wyleczyłaby tego sierściucha. Niemniej teraz błąkała się po ulicach zastanawiając się, gdzie może znaleźć chociaż targ, o sklepie z ziołami nie próbowała nawet marzyć. Powoli zbliżał się wieczór, a w głowie szlachetnej zbierały się tylko złe myśli. Była prawie pewna, że jej mały przyjaciel, którego teraz nosiła w ramionach umrze przed zmrokiem.
- I co narobiłeś Cáerme – szepnęła do kota, idąc powoli przed siebie. W jej głosie można było usłyszeć smutek. Chociaż w prawdzie nazywała go Sierściuchem czy Przybłędą, to naprawdę uwielbiała swojego zwierzaka.
Spojrzała w górę, a jej oczom ukazał się szyld gabinetu medycznego. Nie rozmyślała długo, czy może właściciel obiektu nie ma ochoty zajmować się o tej późnej godzinie kimkolwiek, a przede wszystkim jakimś kotem. W tym momencie, dla Aeris to nie był jakiś kot. Zresztą dla tej kobiety, każde nawet najmniejsze życie miało taką samą wartość. Podeszła do drzwi i zapukała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

~Władca Rasy~

avatar

Liczba postów : 147


PisanieTemat: Re: Gabinet medyczny "Doctor Who"   03.04.15 22:29

Jason akurat szorował zęby u siebie w mieszkaniu, gdy usłyszał pukanie. Szybko przepłukał usta i zbiegł na dół świadom, że to może być nagły wypadek. Złamania, zatrucia, obficie krwawiące rany i inne poważne wypadki będące walką z czasem. Otworzył drzwi, a jego oczom ukazała się blondynka z kotem w ramionach.
-Proszę. - powiedział tylko, otwierając przed nią drzwi na oścież. Nie pytał, czym może służyć, bo przecież wiadomo, że nikt nie przychodzi do medyka w celu zakupu butów. Zamknął za nią drzwi i zapalił światło, które o tej porze było już zgaszone.
-Co się stało? - spytał, patrząc na kota, bo podejrzewał, że to on wymagał pomocy, a nie kobieta. Przecież nikt chory nie przychodzi do lekarza z kotem do towarzystwa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

~Szlachetna~

avatar

Liczba postów : 66


PisanieTemat: Re: Gabinet medyczny "Doctor Who"   03.04.15 22:46

Szlachetna błądziła wzrokiem po zamkniętych jeszcze drzwiach gabinetu. Kot, który wcześniej jeszcze wiercił się w jej ramionach, co chwila zastygał w bezruchu. Przycisnęła go mocniej do piersi, wcale nie przejmując się czy zwierze zwymiotuje na jej ubranie czy poszarpie je w swojej agonii.
- Elaine Kynareth, que'n esse, - spojrzała się w niebo i ponownie szepnęła cicho w jakimś nieznanym języku. -  ess'tedd, esse creasa. - Chociaż nikt prawdopodobnie nie mógł jej zrozumieć, modliła się teraz do bogini Kynareth, pogodzona z losem zwięrzęcia: jeśli już na niego czas, jeśli już tak trzeba.
Zamarła. Przez tą jedną chwilę wpatrywała się gdzieś za plecy mężczyzny, który otworzył przed nią drzwi.
- Dzięki Ci Pani - pomyślała
Mimowolnie skłoniła się lekko w geście podziękowania, po czym bez zastanowienia weszła do środka. Nie rozglądała się dookoła, swój wzrok skierowała na mężczyznę, który prawdopodobnie był medykiem. W powietrzu czuła miłą znajomą woń ziół, na jej ustach prawie pojawił się uśmiech.
- Wybacz Panie, że niepokoje o tej późnej porze. – wzięła głęboki wdech czując jak kot ponowanie zaczyna się szamotać. – Rankiem pewnie znalazłabym jakiś targ z ziołami, ale On. – Westchnęła. - Nie wytrzyma do rana. Coś zjadł, zatruł się.
Jasnowłosa miała nadzieję, że medyk nie wyśmieje jej prośby. Przecież chodziło jej o zwykłego kota, takiego jakich pełno na ulicach. Przygotowała się na to, że zaraz może zostać wyrzucona czy wyśmiana.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

~Władca Rasy~

avatar

Liczba postów : 147


PisanieTemat: Re: Gabinet medyczny "Doctor Who"   04.04.15 1:31

Machnął ręką.
-Nic się nie stało, nagłe wypadki nie powinny czekać do rana, prawda? - odparł i uśmiechnął się ciepło. Jako medyk zawsze liczył się z tym, że choroba nie poczeka łaskawie, by atakowany mógł się wyspać i nie zawracać głowy lekarzowi. Choroby nie da się przełożyć i negocjować z nią, trzeba ją zwalczać tu i teraz, zwłaszcza że potem mogłoby być coraz gorzej.
Przyjrzał się bliżej futrzakowi w jej ramionach, oczęta z miejsca zaświeciły się na widok kota.
-Ojejku, biedactwo, chodź tu... - delikatnie wziął od niej zwierzę, po czym zajrzał mu do pyszczka, powąchał, pomacał, sprawdził też drugi wylot układu pokarmowego, w międzyczasie głaszcząc i uspokajając zwierzę, obchodząc się z nim bardzo delikatnie.
-Czym konkretniej mógł się zatruć? Jakieś rośliny domowe czy ogrodowe? Hortensje, konwalie, bieluń, mak..? - przez jego głowę przewijała się lista roślin potencjalnie groźnych dla kotów. W międzyczasie sięgnął do szafki po czysty ręcznik, w który owinął kota by ograniczyć bałagan, uspokoić go i zapobiec ewentualnemu miotaniu się. Następnie sięgnął do regału z lekami po węgiel aktywny. To był najbardziej uniwersalny i chyba najszybszy sposób na uleczenie kota. Wręczył zawinięte zwierzę właścicielce, by móc połamać tabletkę na mniejsze części.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

~Szlachetna~

avatar

Liczba postów : 66


PisanieTemat: Re: Gabinet medyczny "Doctor Who"   04.04.15 10:32

Skinęła lekko głową, ciągle uparcie nie spuszczając wzroku z medyka. Lubiła patrzeć ludziom w oczy, podobno było one odzwierciedleniem ich duszy. Dusza, w ktorą teraz się wpatrywała wydawała jej się dobra, spokojna niczym tafla wody, ale mętna, nieprzejrzsta. Przynajmniej taka się jej wydawała. Kiedy ten delikatnie zabrał kota z jej ramion, miała ochotę wyrwać mu zwierzę i ponownie schować w opiekuńczym uścisku. Po chwili jednak, kiedy medyk zajmował się troskliwie zwierzeciem, dziwny nieokreślony ciężar zniknął z jej ciała. Poczuła jakby wiele kilogramów spadło z jej barków, chociaż małe zwierze nie mogło ważyć więcej od jej torby podrożnej. Z tego dziwnego stanu wyrwało ją pytanie medyka, zamrugała kilka razy i pokręciła lekko głową.
- Nie znam typowych roślin rosnących w tych okolicach. Ale to żarłok, mógł zjeść tak naprawdę wszystko. – Odparła spokojnie i uśmiechnęła się lekko, kiedy kot wrócił w jej ramiona. Opuściła lekko głową i spod półprzymkniętych powiek przyglądała się ruchom medyka.
- Co mu podasz? – Zapytała. – Od jakiegoś czasu wymiotuje, nie wiem czy nie zwróci także tego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

~Władca Rasy~

avatar

Liczba postów : 147


PisanieTemat: Re: Gabinet medyczny "Doctor Who"   04.04.15 13:03

Pokiwał głową w zrozumieniu. Nie da się zwierzęcia przypilnować tak, by wiedzieć dokładnie co i kiedy zjadło. A tym bardziej, jeśli nie zna się okolicznej roślinności.
Wziął jedną czwartą tabletki i podszedł z nią do kota.
-Węgiel aktywny. Cokolwiek kot zjadł, węgiel powinien to zadsorbować, potem podamy mu środki przeczyszczające i powinno być po krzyku. - wyjaśnił jej spokojnym, rzeczowym tonem, głaszcząc w międzyczasie kota po głowie.
-Trzymaj go teraz mocno. - poinstruował, po czym rozwarł kotu paszczę delikatnym, lecz pewnym ruchem, po czym umieścił w niej tabletkę i szybko zamknął jego pyszczek.
-Spokojnie kici, wiem, że tego nie lubisz, ale musimy jakoś przez to przebrnąć... - mruknął, nadal trzymając jego pyszczek, by zapobiec wypluciu tabletki. W międzyczasie delikatnie gładził go między uszami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

~Szlachetna~

avatar

Liczba postów : 66


PisanieTemat: Re: Gabinet medyczny "Doctor Who"   04.04.15 13:24

Słuchała mężczyzny z uwagą, lekko kiwając głową. Znów poczuła miłą woń ziół, chociaż może ta normalnie nie była wyczuwalna w powietrzu. Miała nieokreśloną ochotę wyciągnąć dłoń i złapać ten zapach.
- Na pewno pomoże – odparła. Głos szlachetnej był już spokojniejszy, oddychała powoli i miarowo, przyglądając się poczynaniom medyka. Nawet nie zdając sobie do końca z tego sprawy, zapamiętywała każdy jego krok. Zawsze tak robiła. Kiedy czytała książki, potrafiła bez problemu wyrecytować jej początkowe, środkowe czy ostatnie cytaty. Przydatna umiejętność, bowiem kronikarze piszą z pamięci wiele stron zwojów i ksiąg. Z jej chwilowych rozmyślań wyrwał ją momentu, kiedy mężczyzna podał kotu lekarstwo. Przytrzymała go mocniej, ale zwierzątko nie stawiało oporu, było bardzo wycieńczone.
- Chyba zwierzęta Pana lubią – powiedziała unosząc brwi. – Cáerme nie przepada za większością stworzeń, szczególnie tych podobnym nam. W sumie ja chyba też wolę tego kota, od wielu istot chodzących po tym świecie. – Dodała bez zastanowienia, ale nie przejęła się tym w ogóle.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

~Władca Rasy~

avatar

Liczba postów : 147


PisanieTemat: Re: Gabinet medyczny "Doctor Who"   04.04.15 15:15

Po chwili puścił paszczę kota i ponownie do niej zajrzał, coby upewnić się, że tabletka zniknęła. Na szczęście przepadła w przełyku kota. No to pozostało poczekać chwilę, aż węgiel trafi do kociego żołądka i pochłonie to, co ma pochłonąć.
-Fakt, czasem zwierzęta potrafią okazać o wiele więcej ciepła i miłości, niż ludzie. - odparł, ponownie głaszcząc kota. Po chwili schował resztę tabletki do słoiczka i odstawił na półkę i zdjął z niej środki przeczyszczające. Ułamał kawałek tabletki równie mały, co poprzednio i odłożył na bok.
-To pierwszy raz kiedy się tak zatruł? - spytał, w międzyczasie podchodząc do misy z wodą i myjąc w niej ręce.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

~Szlachetna~

avatar

Liczba postów : 66


PisanieTemat: Re: Gabinet medyczny "Doctor Who"   04.04.15 15:38

Na jego słowa kiwnęła głową. Wydawało się, że mówią podobnym językiem.
- Zdarzyło się to już wcześniej. – Odpowiedziała szybko. – Niemniej zawsze wypił odrobinę eliksiru dolanego do mleka i mu przechodziło. – Spojrzała na niego. -Wykrztuśny, ludzie też po nim wymiotują. Ciężko na ulicy zrobić coś takiego, pojęcia nie miałam, że będzie jadł co popadnie.
Jej humor nagle się poprawił, niebieskie zamglone oczy wydawały się lekko błyszczeć. Pogłaskała kota, kiedy ten zaczął lekko szamotać się w jej ramionach.
- To chyba dobry znak, wcześniej prawie się nie ruszał. – Dodała. – Nie myśl Panie jednak, że go nie karmie. Zje wszystko, co jest w moim domu i połowę myszy w całym Avalonie. – Zażartowała, żarłoczne było to stworzenie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

~Władca Rasy~

avatar

Liczba postów : 147


PisanieTemat: Re: Gabinet medyczny "Doctor Who"   04.04.15 19:48

-Rozumiem, czyli ten typ tak po prostu ma? - odparł, uśmiechając się pod nosem. Po chwili namoczył ściereczkę i podszedł ponownie do kota, by przetrzeć mu nieco zabrudzony pyszczek.
Następnie wziął do ręki wcześniej ułamaną tabletkę.
-Przytrzymaj go jeszcze raz. - poinstruował, powtarzając manewr z podawaniem kotu tabletki. Może i ten kot był żarłokiem, ale przynajmniej bardzo dzielnie znosił przyjmowanie leków. Jason spotkał bowiem niejednego kota, któremu podanie tabletki było misją porównywalną do batalii z molochem.
Gdy kot grzecznie połknął tabletkę, Jason ponownie wziął go od właścicielki, by odwinąć ręcznik i postawić na ziemi.
-Dobra, niech leci zrobić, co ma do zrobienia... - mruknął, otwierając przed kotem drzwi na dwór. Nie sądził, by kot miał uciec, w końcu był osłabiony, a z tego co Jason zrozumiał, kot często bywał na dworze umiał trzymać się blisko właściciela. Stojąc w drzwiach oparty o futrynę i obserwując zwierzę, wskazał na regał pełen leków, ziół i innych rzeczy.
-Na dolnej półce po prawej stoi fioletowa puszka. Weź tak z dwie garści i przypilnuj, żeby nie jadł nic więcej poza tym. Małe porcje co kilka godzin, pierwsza dopiero rano.
W puszcze znajdował się bardzo lekkostrawny pokarm dla kotów. Jason zawsze miał takie rzeczy gdzieś pochowane na wszelki wypadek, taki jak właśnie ten.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

~Szlachetna~

avatar

Liczba postów : 66


PisanieTemat: Re: Gabinet medyczny "Doctor Who"   05.04.15 1:10

- Niestety – odparła wzruszając lekko ramionami. – Jeśli nie zje wszystkiego na swojej drodze, prawdopodobnie kiedyś zje i mnie.
Wykonała plecenie medyka i przytrzymała zwierzaka, który wydawał się już nie za energicznie reagować na wszelakie bodźce zewnętrzne. Zwierzę mogło po prostu uznać, jak i tak robią z nim co chcą, to niech robią. Cáerme był całkiem mądrym zwierzakiem, chociaż do geniuszu było mu naprawdę daleko. Może gdyby nie żarł wszystkiego na swojej drodze...
- Biedaczysko, ale sam sobie napytał biedy. – skierowała swoje słowa w stronę medyka. Odwróciła się na pięcie i wypatrywała kota zza ramion mężczyzny.
- To chyba będę musiała mu zakleić pyszczek – na jej ustach pojawił się uśmiech. Widząc zdrowiejącego przyjaciela, automatycznie wrócił jej dawny dobry humor. Spojrzała na puszkę, o której mówił medyk i zrobiła to co jej nakazał, wcześniej wyjmując jakiś pusty woreczek z torby.
- Dziękuje, zapłacę ile trzeba i zabiorę kota, nie chce przeszkadzać za długo o tej porze. - Podrapała się mimowolnie po swoich jasnych włosach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

~Władca Rasy~

avatar

Liczba postów : 147


PisanieTemat: Re: Gabinet medyczny "Doctor Who"   05.04.15 1:58

-Może po którymś razie się nauczy. - spojrzał na kota. Chyba jednak w to wątpił. Skoro po tylu razach nie nauczył się, by nie tykać niezdrowych dla jego brzuszka rzeczy, to raczej nie nauczą go kolejne razy.
Na słowa dziewczyny wyobraził sobie pysk kota owinięty jakąś taśmą. To był w zasadzie jakiś pomysł.
-Możesz spróbować owinąć go bandażem. Tylko tak, żeby uważać na wąsy. Dookoła pyszczka, a potem lekko dookoła szyi, żeby nie zrzucił.
Już miał machnąć ręką i powiedzieć, że nie musi nic płacić, ale mu się przypomniało, jaki ochrzan dostał od ojca za to, że zdarza mu się nie brać pieniędzy za swoje usługi, bo potem go nie stać na rachunki i jedzenie.
-Nic nie szkodzi, zdrowie przecież jest najważniejsze, nieważne czyje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

~Szlachetna~

avatar

Liczba postów : 66


PisanieTemat: Re: Gabinet medyczny "Doctor Who"   05.04.15 12:36

- Może wrócę dzisiaj do Swojej strefy, wybiorę się do portu i szybko znajdę statek. Ale to dopiero rankiem. - Westchnęła lekko i uśmiechnęła się szczerze do medyka. Takie to czasy nastały, że nie koniecznie bezpiecznie jest chodzić po porcie czy przystani w nocy. Nie wiadomo na kogo może trafić, szczególnie niewiasta z kotem. Aeris ponownie odwróciła się zgrabnie na pięcie i rozejrzała po gabinecie. Nie zamierzała ukrywać zainteresowania. Miała przecież chwilę miała przecież chwilę czasu, aż jej zwierzak nie wróci do właścicielki. Zasadniczo nie miała pojęcia ile może to potrwać.
- Czy mogę cię o coś zapytać? - Nie czekała na jego oodpowiedź. - Znajdę tutaj jakiś dobry sklep zielarski, albo najlepiej targ? Szukałam, ale moja orientacja w tym mieście jest raczej marna. Najlepiej zebrała bym co potrzebuje sama, ale ten kot... - Zmarszczyła brwi. - Chyba wylądował by z ziołami w worku. - Poparła rękę na biodrze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

~Władca Rasy~

avatar

Liczba postów : 147


PisanieTemat: Re: Gabinet medyczny "Doctor Who"   05.04.15 19:49

Zastanowił się przez chwilę. W mieście było kilka sklepów zielarskich, on natomiast kupował w nich tylko to, czego sam nie mógł zebrać. Większość albo hodował, albo zbierał w lesie.
-Hm... Ja kupuję w razie potrzeby u takiej starszej babci niedaleko wschodniej bramy do miasta. Ma taki jasnozielony domek, a przed nim stoisko. Ale jak chcesz, to możesz mi po prostu zostawić kota, zająłbym się nim a ty byś mogła wtedy na spokojnie iść i nazbierać tych ziół.
I tak non-stop brał jakieś zwierzęta pod opiekę. A kot przecież byłby tylko na kilka godzin, więc co to za problem?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

~Szlachetna~

avatar

Liczba postów : 66


PisanieTemat: Re: Gabinet medyczny "Doctor Who"   06.04.15 12:58

Pokręciła przecząco głową na słowa Medyka. Nie mogła zostawić tutaj kota, miała ku temu swoje powody. Po pierwsze z doświadczenia wolałaby być ostrożna w kontaktach z innymi, chociaż na ogół ufała ludziom. Aeris w gruncie rzeczy doskonale wiedziała, że jej przyjaciel nie lubi obcych. Jeszcze chwile temu, był na tyle schorowany, by nie zareagować agresją na spotkanie z mężczyzną. Szlachetna zabrała bowiem zwierze z ulicy tak samo, jak wiele lat temu przygarnięto ją. Serce miała otwarte i uważała, że dobro, jakie dajesz innym, po pewnym czasie wróci do Ciebie.
- Nie, to zły pomysł. Gdy go znalazłam, był ledwo żywy. Skatowały go jakieś dzieciaki, na koniec chciały utopić w beczce stojącej przy tawernie. – Skrzywiła się, przenosząc się pamięciom w tamto miejsce. – Nie ufa nikomu i nie ma nikogo innego.
W tym momencie kot wrócił, wbiegł lekko przestraszony przez otwarte drzwi i nastroszył się lekko. Aeris przykucnęła i zawołała do siebie zwierzaka. Ten nie posłuchał od razu, koty lubiły chodzić swoimi własnymi ścieżkami. Otarł się o meble stojące w pokoju, nadal przymroczony, a następnie podbiegł do właścicielki. Zastanawiam się, czy Aeris można było nazwać jego „właścicielką”, ona należała do niego, a on do niej.
Elfka wzięła zwierzę na ręce i zaczęła głaskać po grzbiecie.
- Chyba Ci już lepiej co? – Zapytała, chociaż wiadomo było, że kot jej nie odpowie. – My już chyba pójdziemy, tak będzie najlepiej. A Pan, chociaż się wyśpi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

~Władca Rasy~

avatar

Liczba postów : 147


PisanieTemat: Re: Gabinet medyczny "Doctor Who"   06.04.15 19:25

(zamknę już temat za nas oboje, bo chyba nie ma już raczej nic do dodania c:)

Znowu pokiwał głową. Jeszcze trochę i zwichnie sobie szyję. No ale co ma poradzić, skoro jest taki mądry, że wszystko rozumie?
-Biedactwo. Nie dziwię mu się. Całe szczęście, że go znalazłaś.
Odszedł od drzwi, przepuszczając kota, który w zasadzie i tak by przeszedł przez nie, no ale mniejsza. Spoglądał, jak zwierzę kręci się po pokoju, by w końcu wylądować w rękach właścicielki. Uśmiechnął się lekko. On też rozmawiał non-stop ze zwierzętami, nie licząc nawet na werbalną odpowiedź. Niektórzy się śmieli, ale to działało. Zwierzęta nie mówią, ale rozumieją wszystko.
-Co do snu miałbym wątpliwości. - zaśmiał się pod nosem. Pewnie i tak będzie jeszcze siedział parę godzin i czytał.
-Mam nadzieję, że będzie z nim już wszystko dobrze.
Przyjął naprawdę drobną zapłatę, pożegnali się i Jason wrócił na górę do mieszkania zajmować się Jasonowymi sprawami.

[zt x2]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

~Władca Rasy~

avatar

Liczba postów : 147


PisanieTemat: Re: Gabinet medyczny "Doctor Who"   26.10.15 18:20

Na drzwiach wisi karteczka:

"Nieczynne do odwołania.
W razie nagłych wypadków zapraszam do pałacu królewskiego w Mitycznym Zakonie.

Albo do gabinetu dwie przecznice stąd. Tam chyba też jest jakiś medyk."
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content

~~




PisanieTemat: Re: Gabinet medyczny "Doctor Who"   

Powrót do góry Go down
 

Gabinet medyczny "Doctor Who"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Raashtram PBF :: 
Midgard
 :: 
Metropolis
 :: Miasto Główne
-



USEROWETECHNICZNE FABULARNEMECHANICZNE

Specjalna Wymiana



STRONY PARTNERSKIE


Eden



BFF Fora i Grupy




Fundacja dla Zwierząt Animalia

Forum (c) praca różnych autorów, w tym: Althei, Ethilinn, Gloriena, Anzhela itd.
Zainspirowały nas Legendy Raashtram
Pictures on this phorum do NOT belong to us and we do not own any rights to them.
Prosimy nie kopiować prac z tego forum. Także kodów!
Kod ogłoszeń jest oryginalnie z VPV,pracowali przy nim Drzuma i kilka innych osób z czarta.