Raashtram PBF
IndeksIndeks  PortalPortal  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Bór Zielony

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość

~Władca Rasy~

avatar

Liczba postów : 147


PisanieTemat: Bór Zielony   04.04.15 2:06



Dość duży las rozpoczynający się tuż przy murach Metropolis, a kończący się nie wiadomo nawet gdzie. Jest powszechnie uznawany za całkiem bezpieczny, tak więc rodzice nie obawiają się wysyłać doń dzieci na jagody. Bogata roślinność kusi alchemików, medyków i naukowców, ale również sarny i jelenie. Bardzo łatwo spotkać tu wiewiórki, ponieważ rośnie tu wiele dębów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

~Władca Rasy~

avatar

Liczba postów : 147


PisanieTemat: Re: Bór Zielony   04.04.15 2:11

Jasonowi kończyły się niektóre zioła, a wiedział, że lepiej nie polegać na końcówkach, tylko wyposażać się w porę, bo nigdy nie wiadomo, kiedy trzeba będzie użyć jakich ilości danych leków. Większość potrzebnych mu roślin, których nie mógł hodować samodzielnie, zdobywał w tym właśnie lesie. Był do tych celów wręcz idealny. Ubrał więc się ciepło i pomaszerował do bramy miejskiej, a od niej skierował się wydeptaną ścieżką prosto w bór. Miał przy sobie dość spory kosz ze słoikami gotowymi na wypełnienie. Uszedł około 200 metrów w las, gdy dotarł do strumyka, przy którym zwykle znajdował jedno z niezbędnych ziół. Rozejrzał się. Nie widział żadnych. Zmarszczył czoło i zaczął szukać dokładniej. Gdzieś na pewno muszą być.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

~Konto NPC~

avatar

Liczba postów : 31


PisanieTemat: Re: Bór Zielony   04.04.15 2:14

Nocna "wtyczka"

- Siała baba mak, siała baba mak… Nie wiedziała jak… A ja kurcze mełki! Trzeba znaleźć wełki! – podśpiewywała sobie Asami pod nosem. Śpiewak był z niej dość marny, ale suli nie wydawała się być taką, która by się tym przejmowała. Było już lekko późnawo (przynajmniej w jej mniemaniu, a jej mniemanie niestety często bywało mylne), więc nie przewidywała, że ktoś ją tutaj znajdzie albo że ona się na kogoś natknie…
Pląsała sobie grzecznie po lesie ubrana w skóry oraz futra. Przy pasie dyndały jej sakwy, w których trzymała różne rośliny i zioła. Stopy miała bose, bo zwyczajnie o nich zapomniała. To się jej zdarzało. W dłoniach trzymała butelkę z dziwnym napojem. Nie było przy niej jej lira Bolina, więc mogła sobie robić to, na co miała żywną ochotę.
No i klops, bo akurat te jej śpiewanki zostały… dosłyszane. Znajdowała się już bowiem nad wcześniej wspomnianym strumykiem.
- No też coś. – Przekrzywiła główkę na lewą stronę.


Ostatnio zmieniony przez Cheysuli dnia 04.04.15 16:34, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

~Władca Rasy~

avatar

Liczba postów : 147


PisanieTemat: Re: Bór Zielony   04.04.15 2:29

Jasonowi towarzyszył w wycieczce pies wyżłopodobny imieniem Barry (Barry 31 konkretniej, bo to już 31 pies, któego Jason przygarnął prosto z ulicy, by znaleźć mu jakiś ładny dom). Pies nie był uwiązany, ponieważ przez ten tydzień, kiedy River się nim opiekował, zdążył zauważyć, że zwierzę jest bardzo inteligentne i posłuszne, a uwiązanie go na sznurku byłoby niemal obelgą.
Barry trzymał się blisko Mitycznego, rozglądał się dookoła gdy jego tymczasowy właściciel zaglądał pod krzaki.
-Barry, pomóż mi szukać zamiast rozglądać się dookoła jak zaginiona owieczka... - rzucił pod nosem nie tyle po to, by rzeczywiście nakłonić psa do tego, lecz raczej by przerwać tą ciszę. Zresztą, za chwilę i tak została przerwana, bo pies zaczął szczekać jak najęty.
-Barry, uspokój się, czegoś ty się ta-AAAaaa! - odwracając się i zerkając w stronę, w którą szczekał pies prawie wpadł do strumyka. Pomiędzy drzewami stała bardzo wysoka kobieta. W dość specyficznym stroju. O dość specyficznym wyglądzie. Pies szczekał i szczekał, sam nie wiedział pewnie po co. Merdał niepewnie ogonem podwiniętym nieco pod siebie. Nie wiedział za bardzo, jak zareagować na przybyszkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

~Konto NPC~

avatar

Liczba postów : 31


PisanieTemat: Re: Bór Zielony   04.04.15 2:39

Asami pociągnęła sobie zdrowo z butelki, w której jak później miał się okazać, znajdowała się usca, mocna ziołowa wódka ze Stepów, z której kiedyś słynęli Cheysuli. Słynęli, bo teraz po ich wspaniałej rasie, pozostała tylko ta jedna wariatka. Trochę kiepsko, nie?
Oh, no weź! Będziesz nadal tak szczekał? Nic Ci nie zrobię. Obiecuję, zwróciła się do psiaka za pomocą myślomowy. Nie chciała go nastraszyć, tylko potraktować go osobiście. Zawsze dotykała umysłów zwierząt, gdy je napotykała na swojej drodze. Co zaś do mężczyzny… Zerknęła na niego tylko przelotnie. Widać, bardziej zainteresował ją Barry 31 niż sam właściciel. To by potwierdzało teorię o tym, że „laski” leciały na psy.
- Ziół nie ma, bo wszystkie zebrałam. – W sumie to poniekąd była prawda. Pozbierała rośliny, ale akurat nie tutaj... Polana, na której zbierała zioła znajdowała się nieopodal. Jej sakwy same w magiczny sposób się nie zapełniały. – Ale może jakbym pomyślała… To… To może być coś dostał ode mnie. Tylko bym sobie musiała przypomnieć jakieś zagadki. – Dziwna to była osoba, skoro się nie przedstawiała i od razu zaczynała gadać o ziołach. Wróżbitką była czy co? A może skoro przemawiała do psa w myślach, to może też i czytała innym w głowach? Z takimi dwumetrowymi babami to nic nie wiadomo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

~Władca Rasy~

avatar

Liczba postów : 147


PisanieTemat: Re: Bór Zielony   04.04.15 2:45

Patrzył w osłupieniu na kobietę, która zbliżała się do nich. Barry wyraźnie się uspokoił, przestał szczekać, zaczął dużo pewniej wymachiwać ogonem, a to oznaczało jedno. Osoba naprzeciwko niego nie jest nikim złym, ani groźnym. Na czym jak na czym, ale na ludziach to psy się znają i pod tym względem Jason ufał im bezgranicznie.
Na słowa kobiety zmarszczył lekko brwi. Jak to zabrała? Czemu? O co w ogóle chodzi? Kto to jest? Skąd? Dokąd? Czemu w lesie? Skąd się biorą pisanki? Pytania w jego głowie narastały.
-Że jak? Jakie zagadki?
Znaczy się w zagadkach był dobry, ale o co chodzi, czy to jakiś żart, czy jak?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

~Konto NPC~

avatar

Liczba postów : 31


PisanieTemat: Re: Bór Zielony   04.04.15 2:53

Naesse chętnie pacnęłaby sobie otwartą dłonią w czoło, ale darowała sobie takie „ekscesy”. No dobra. Może wyglądała nieco inaczej, przeszła od razu do rzeczy… I czy to był powód, aby tak nagle się zacinać?
Trzeba było brać sprawę we własne ręce! Spojrzała na strumyk. Nie wyglądał na taki, który porwałby ją, gdyby do niego wpadła. Na wszelki wypadek stąpała po kamieniach, aby nie zamoczyć nóg. W jednej chwili stanęła przed mężczyzną. Uśmiechnęła się i… schyliła się, aby pogłaskać psa po głowie.
Po tym dziwnym zachowaniu, wyprostowała się i jakby nigdy nic wyciągnęła dłoń z butelką w stronę Jasona. Ruch był tak głupi, że mógłby zapisać się w historii głupoty. Nikt jednak nie mówił, że Asami nie jest specyficzna.
- Golnij sobie, a potem porozmawiamy. No. – Pewnie powiedziałaby, że porozmawiałaby o „interesach”, ale nie znała tego słowa, więc musiała sobie radzić troszeczkę inaczej. - Może Ci się umysł otworzy. – A potem sobie zdała sprawę, że nawet się nie przedstawiła.
- Jestem Duchem Lasu. Różnie mnie ludzie nazywają.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

~Władca Rasy~

avatar

Liczba postów : 147


PisanieTemat: Re: Bór Zielony   04.04.15 3:03

To była bardzo nietypowa sytuacja i nikt w życiu nie przygotował go na taką ewentualność. Spojrzał zdumiony na butelkę przed sobą, ostrożnie wziął do ręki i powąchał zawartość. Oj, mocno dawało. Był w 90% pewien, że to jakiś dość mocny alkohol. Ale jako, że nie potrafił odmawiać, niepewnie wziął pierwszego łyka. Aż go zapaliło w przełyku. Mocne cholerstwo. Naprawdę mocne. Aż zakaszlnął parę razy jak astmatyk, po czym zwrócił butelkę.
Gdy postać mu się przedstawiła, spojrzał na nią w lekkim, a może nawet mocnym zwątpieniu.
-Ooo...keeej..?
Jeszcze raz spojrzał na psa u jego boku, czy aby rzeczywiście nie powinien się obawiać tej dziwnej osoby. Najwyraźniej nie. Westchnął cicho i spojrzał ponownie w górę na postać przed nim.
-Duchem lasu? Nie słyszałem o kimś takim... - mruknął dość niepewnym głosem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

~Konto NPC~

avatar

Liczba postów : 31


PisanieTemat: Re: Bór Zielony   04.04.15 3:18

Dziewczyna uważnie obserwowała jego reakcje, kiedy próbował uscy. Dało się słyszeć dziwne „cmyk”, kiedy biedny Jason zakaszlał. Chyba nigdy nie znajdzie dobrego kompana do tej ziołowej wódki. Mimo wszystko, chciała komuś przekazać recepturę. Było tak wiele rzeczy do przekazania, że aż na chwilkę zabolała ją głowa. Mężczyzna jednak nie nadawał się na osobę, której mogła zdradzić recepturę wódki. Mogła jednak zrobić coś innego.
- Mocne, co? – zapytała wyraźnie rozbawiona, kiedy pierwszy moment niezadowolenia już minął. Asami nie potrafiła się długo smucić ani denerwować. Była dość pozytywnie nastawiona do świata.
- Albo po prostu Ostatnia z Żółtookich. – Przewróciła oczami. Miano Duch Lasu bardziej się jej podobał, ale nie będzie próbować go przepchnąć, skoro mężczyzna o kimś takim nie słyszał. Trudno. Postara się następnym razem.
- To co? Chcesz ten rumianek i rdest? – Jeszcze posprawdzała dyskretnie, co posiada w sakwach. Miała też tam inne rzeczy, ale tymi akurat się dzielić nie chciała. – Więc zgaduj. – Pokręciła głową w różne strony. Chrząknęła i zaczęła recytować:
- Co to za gatunek? Nie potrafi wspinać się na drzewa, nie miauczy, a jednak kotem się nazywa?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

~Władca Rasy~

avatar

Liczba postów : 147


PisanieTemat: Re: Bór Zielony   04.04.15 3:32

Skinął głową w odpowiedzi na pytanie o moc trunku. Oooj tak, była mocna w cholerę. Nie był pewien, czy chce wiedzieć, co w niej było.
Pokiwał głową na znak, że czai, że chyba pamięta kto to Żółtoocy. Chociaż akurat w historii, legendach i innych rzeczach tego typu raczej nie siedział.
-Rdest na pewno, bo całkiem mi się skończył. - oznajmił - -Rumianek też by się przydał...
Usłyszawszy zagadkę spojrzał na nią wielkimi oczami. Matko, skąd on miał wiedzieć? Gepardy na pewno się nie wspinały, ale to nie o to chodzi. To by było zbyt proste i dosłowne...
-Może... Kotki że bazie kotki, te takie co wiosną kwitną..? - nie był pewien, czy to to, ale to jedyne, co miał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

~Konto NPC~

avatar

Liczba postów : 31


PisanieTemat: Re: Bór Zielony   04.04.15 3:42

Przez chwilę kobieta się nie odzywała, tylko wpatrywała się w mężczyznę. Dziwnie się jej patrzyło na niego z góry, ale skoro matka natura obdarzyła ją takim wzrostem, zwyczajnie nie było zmiłuj. Strumyk niedaleko sobie „pultał”, dało się słyszeć szum wiatru, który przesuwał drzewa…
Dłużej nie mogła go trzymać w niepewności. Kiwnęła głową. Nigdy nie zadawała zagadek nie związanych z tym, co dla danej osoby miała. Skąd jednak miał to mężczyzna wiedzieć, skoro widział ją po raz pierwszy w swoim życiu? Teraz jednak może sobie zacznie kojarzyć.
Butelkę wręczyła w jego dłonie ponownie, ale tylko po to, aby ją „potrzymał”. Otworzyła swoje sakwy przy pasku i zwyczajnie obsłużyła się sama – z jego koszyka wyciągnęła słoik, aby wypełnić go rumiankiem. Następnie wzięła kolejny, otworzyła kolejną sakwę. Napchała do niego rdestu. Pamiętała jego słowa, że kompletnie mu się skończył, więc wzięła kolejny słój, aby go napełnić rdestem.
- W sumie uscę też możesz zabrać. – Spojrzała na pieska. Pomacała się po ubraniu i znalazła kawałek suszonego mięsa w najmniejszej kaletce. Podała go Barry’emu. – Na Twoim miejscu udałabym się bardziej na północ, tam zbierzesz więcej ziół – poradziła.
- „Niech bogowie mają Cię w opiece” – powiedziała w Pradawnej Mowie, chociaż wiedziała, że i tak mężczyzna ją nie zrozumie. W jednej chwili powietrze dookoła niej zamigotało, a zamiast kobiety pojawił się jastrząb. Machnęła skrzydłami i odleciała gdzieś daleko, zapewne szukać Bolina.
I tyle jej było.

Opuszczam temat!

Nagrody:
- 1 moneta (za rozwiązanie zagadki)
- Słoik rumianku
- Dwa słoiki rdestu


Ostatnio zmieniony przez Cheysuli dnia 04.04.15 16:31, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

~Władca Rasy~

avatar

Liczba postów : 147


PisanieTemat: Re: Bór Zielony   04.04.15 3:50

Potrzymał butelkę, przyglądając jej się z bliska, obracając, starając się na marne odnaleźć skład trunku. Czego on w ogóle oczekiwał. Po otrzymał całą masę rdestu oraz rumianek. Bardzo hojnie.
-Dzięki... - mruknął, nadal niedowierzając że to się dzieje, uśmiechnął się do Żółtookiej i schował słoiki do koszyka. Już chciał zwrócić butelkę, ale kobieta powiedziała mu, że może ją zatrzymać. Niech będzie. Zawsze się może do czegoś przydać. Alkohol świetnie odkaża, nieprawdaż?
Pokiwał głową i podziękował ponownie, po czym skierował się na rzeczoną północ. Wrócił do domu jakieś półtora godziny później.

[zt]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

~Widmo~

avatar

Liczba postów : 713


PisanieTemat: Re: Bór Zielony   13.04.15 11:45

Reputacja w Metropolis, gdzie rozniosła się wieść o twym czynie:

+1 punkt Paragon
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

~Widmo~

avatar

Liczba postów : 38


PisanieTemat: Re: Bór Zielony   30.10.15 19:08

Odetchnęła głęboko świeżym powietrzem Zielonego Boru. Coraz rzadziej mogła korzystać ze zwyczajnej, ludzkiej wolności, bowiem służki nabrały jakiejś dziwacznej obawy o swoją panią. Co prawda kolejna napaść na Leśny Zakątek zawsze miała minimalne prawdopodobieństwo wydarzenia się, ale przecież po to właśnie Astraea podejmowała wszelkie starania aby ściągnąć na dwór uzdolnionych wojów - żeby odstraszać napastników. A nie mogła tego robić, jeśli nadopiekuńcze służące bały się ją wypuścić nawet do okolicznego lasu.
Dlatego właśnie, na przekór kobietom, wybrała się do Boru bez jakiejkolwiek broni, do tego jeszcze luźno ubrana, bowiem nie mogła zdzierżyć ciągłego noszenia dworskich sukni, ciągnących się uciążliwie po podłożu. W pewnym momencie stwierdziła, że karabela u pasa nie musiała być wcale najgorszym pomysłem - oto na głowę zleciał jej mały zwierzak, przez którego niemal zmarła na zawał. Ataki z zaskoczenia są najgorsze, pomyślała zdejmując ptaszynę i trzymając ją w dłoniach. Dłuższą chwilę przyglądała jej się, ostatecznie stwierdzając, że nigdy wcześniej nie widziała czegoś podobnego.
- Pewnie jakiś nieznany gatunek... - mruknęła do samej siebie.

EDIT: a, no właśnie, tu mi go dali xd


Ostatnio zmieniony przez Astraea Neventhile dnia 30.10.15 19:17, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

~Widmo~

avatar

Liczba postów : 713


PisanieTemat: Re: Bór Zielony   30.10.15 19:16

*po spotkaniu z Magnusem - sporo później*

Ktoś mógłby zapytać po co jedzie konno skoro ma skrzydła. To proste.. Latanie nadal go nie rajcowało. Było wręcz dość straszne i niepokojące. Nie ma to jak tętent kopyt i stąpanie twardo po ziemi.
Wracał do Metropolis w celu udania się do Avalonu. Czas wrócić do domu. Brat pewnie się niepokoił. I tak się jej oberwie, oj tak. Zwłaszcza po tym, co się stało między nią.. nim, a... a Magnusem.
Wtem ujrzała kobietę. Młoda blondynka, człowiek.. na pierwszy rzut oka.
- Witam panią - powiedziała grzecznie, jak to niestety rycerz powinien.
Zwolniła nieco konia, powoli zbliżając się do ów damy. W dłoniach trzymała jakieś małe zwierzątko. Nie rozczulało jej nazbyt.
- Mavis De Andervell, Rycerz Avalonu.. Co sprowadza damę pani pokroju do takiej głuszy? - zapytała uprzejmie, bo widząc samotną dziewoję w dziczy warto spytać jak się jest rycerzem.
Wolę duże, masywne zwierzaki.. No ok.. Wyjątkiem jest Pankracy ale to chyba wina tego ciała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

~Widmo~

avatar

Liczba postów : 38


PisanieTemat: Re: Bór Zielony   30.10.15 19:49

Uważne wpatrywanie się w zwierzątko i nadzwyczaj usilne próby wymyślenia mu jakiegoś imienia - zwłaszcza że maluch radośnie podśpiewywał i wyraźnie aspirował na nowego towarzysza Astraei - odwróciły jej uwagę na tyle, że nie skupiała się zbytnio na otoczeniu. Z tegoż względu przybycie Mavis nie zostało zauważone aż do momentu, w którym hałasy wywoływane końskimi kopytami nie mogły już być ignorowane. Głowa dziewczęcia obróciła się lekko, zaś dwukolorowe tęczówki zmierzyły przybyszkę od góry do dołu. Spojrzenie zatrzymało się na nieco dłużej w obrębie skrzydeł, zapalając iskierkę ciekawości. Uskrzydlona nieskora do używania największego daru, jaki otrzymała od natury? Ot, ciekawostka. Uśmiechnęła się szeroko na powitanie jasnowłosej, usadzając Astrełczyka - eureka! - na ramieniu. De Andervell była teraz nieskończenie bardziej interesująca niż niewielka ptaszyna.
- Witam i ja - odparła dźwięcznie - Astraea Lavinia Neventhile, pani Leśnego Zakątka, niezmiernie miło mi poznać - dodała jeszcze, w międzyczasie pozwalając niesfornym myślom na zastanowienie się, co też Rycerz Avalonu może robić w Midgardzie... a przy tym dlaczego jest kobietą. Choć sama w pewnym sensie zamieniła się miejscami z Astraeą, nie mogła przywyknąć do świadomości, że ktoś inny miał podobną możliwość. Nic zresztą dziwnego, skoro wiedząc o istnieniu tylko poszczególnych Sfer, nie miała pojęcia o czymś takim jak Widma.
- Przechadzam się, korzystam z coraz bardziej ograniczanej wolności - raczyła wreszcie odpowiedzieć, wyrywając się z nieco zbyt długiego obserwowania twarzy Uskrzydlonej - A ty? Z pewnością włóczysz się daleko od domu - dodała jeszcze, korzystając z wyższości tytularnej i uciekając od sztywnych zwrotów. W międzyczasie podrapała Astrełczyka za uchem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

~Widmo~

avatar

Liczba postów : 713


PisanieTemat: Re: Bór Zielony   30.10.15 21:20

Nie uważała by kobieta-rycerz była czymś niezwykłym. Fakt... nie było ich wiele. Ale odkąd kobiety zaczęły obejmować tron i parać się różnymi zawodami, a nawet nosić spodnie, okazało się, że bywają lepsze od facetów.
I całe szczęście, bo nie wyrobiłbym w sukience, latając na przyjęcia herbaciane. Fu.
- No faktycznie. Mój brat pewnie już dawno miałby na ogonie przynajmniej trzech zbrojnych dla ochrony. Ze mną na czele - dodała to ostatnie z dziwnym uśmieszkiem rozbawienia.. mało kobiecym.
Przerzuciła z łatwością nogę i zeskoczyła z siodła nie pomagając sobie skrzydłami ani odrobinę. Koń stał jak słup soli. Był przyzwyczajony do tego, że jak stanęli to miał stać i się nie ruszać.
Mavis skłoniła się lekko. Tak.. skłoniła, a nie dygnęła, bo w zbroi to ciut dziwnie.
- Włóczą się włóczędzy jaśnie pani. A ja w wolnych chwilach pomagam bratu jeżdżąc po różne zamówienia i składniki do mikstur. Alchemik. Siedzi w pracowni dnie i noce, ale jakby spróbował chociażby po kwiatka do lasu wyjść, to na pewno zaraz dzik go napadnie i połamie wszystkie kości - westchnęła i zaśmiała się lekko.
No co? Nie mam racji. Alex to miły chłop, ale trochę delikates... Nie zmienia to faktu, że za to ma pomyślunek godny szacunku.
- Na szczęście brak jako takiej tężyzny nadrabia intelektem - skrzyżowała ręce na piersi spoglądając uważnie na kobietę.
- Uroczy zwierzak, nigdy takiego nie widziałam... - patrzyła na małego stworka.
(nie wiem czy masz broń przy sobie, jak nie to zignoruj poniższe)
- Pozwolę sobie odwdzięczyć się pytaniem. Co dama pani pokroju w takim razie robi z taką bronią? Czyżby należała pani do tych kobiet, które nie ustępują mężczyzną na polu walki? - drżenie głosu, jakby rozbawienia, ale mogło się to tylko zdawać.. tak.. przecież sama była kobietą z bronią, no nie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

~Widmo~

avatar

Liczba postów : 38


PisanieTemat: Re: Bór Zielony   30.10.15 21:43

Gannon miał za życia jasno określone role dla kobiet i mężczyzn, a nawet po śmierci nie zwykł ich zbyt drastycznie zmieniać, mimo że teraz wylądował po przeciwnej stronie barykady i pokusa ku temu z każdym dniem rosła. Za postęp w modzie, pozwalający bogatszym pannom bezwstydnie paradować w spodniach, dziękował nawet wszystkim tym śmiesznym opatrznościom, które Astraea wyznawała. Jak już nieraz wspominano, sam też miewał czasem dość kobiecych fatałaszków i pewnie doskonale dogadałby się z Anonimem, który przejął ciało stojącej przed nim Uskrzydlonej. Choć należy przyznać, że siłą rzeczy czerpał ze stosownego ubierania się jakąś przyjemność. Tłumaczył ją sobie zwykle tym, że to prawdziwa Astraea ciągle ma na niego wpływ, ale czy rzeczywiście tak było? Nie sposób stwierdzić.
Niedobór kobiecości w uśmiechu Mavis został momentalnie dostrzeżony z uwagi na dokładność, z jaką nowa Neventhile spoglądała na twarz rozmówczyni. Bądź co bądź, jej poczynaniami nadal kierował lubujący się w erotycznych podbojach mężczyzna, choć ze stosownym wyczuciem dawkował spojrzenia, aby nie wyjść na natrętną. Tym niemniej, ów niedobór zdał się nieco przepchnąć de Andervell poza skalę zainteresowania złotowłosej szlachcianki. Lubowała się w pannach odzianych w zwiewne, delikatne stroje, a nie płytowe zbroje, nawet przystosowane dla płci pięknej.
- Och, to wielka szkoda - stwierdziła i roześmiała się perliście, po raz kolejny czując to dziwne uczucie przyjemności wywołane własnym śmiechem. Spojrzała raz jeszcze na Astrełczyka, drapanie za uchem zmieniając na gładzenie palcem pierzastego podbrzusza chwilę zanim Mavis skomentowała jego obecność.
- Ja również. Zgaduję, że to jeden z tych wielu nowych gatunków. Prawdę powiedziawszy spodziewałam się okrutnych potworów, ale cieszę się, że natura nie jest tak bezlitosna - oznajmiła, powracając wzrokiem do białowłosej - Może potrzebujesz gościny? Mój dwór jest niedaleko stąd - zasugerowała jak gdyby nigdy nic. Nadzieja na kobiecość skrytą gdzieś pod pancerzem nie chciała zgasnąć, choć nie była jeszcze na tyle potężna, aby przepełniać myśli Astraei tylko i wyłącznie seksem. Zresztą, kobieta-rycerz mogłaby dosyć dosadnie wyegzekwować swój sprzeciw na tak chuderlawym Widmie, toteż podejmowanie prób nie musiało być tego warte.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

~Widmo~

avatar

Liczba postów : 713


PisanieTemat: Re: Bór Zielony   30.10.15 23:12

Zmrużyła lekko oczy. Mogła sobie pozwolić na zwłokę? W sumie... może tak. Odpoczęłaby trochę i zregenerowała siły po ostatnich wydarzeniach.
No i popatrzę dla odmiany na ładnie ubrane kobiety, które nie są mną. Miła odmiana.
- Natura potrafi czasem pokazać coś miłego i pięknego, jak widać. Co do gościny, to jesteś bardzo łaskawa pani, chętnie skorzystam.. - urwała zastanawiając się moment.
- Mogę jedynie zapytać... Dobrze mi się wydaje pani, że jesteś rdzenną? - zapytała zwyczajnie.
Nie miało to większego znaczenia. Pytała z czystej ciekawości.
Chwyciła swego konia za uzdę i zaproponowała ręką, że kobieta może go dosiąść jeśli zechce wracać nie na piechotę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

~Widmo~

avatar

Liczba postów : 38


PisanieTemat: Re: Bór Zielony   31.10.15 10:05

/Teraz się jeszcze trochę przespacerujemy, jak będziesz chciała zmienić temat to daj zt x2 Cool/

Przyjęcie zaproszenia nie było najmniejszą nawet niespodzianką. Astraea kiwnęła nieco głową, dosyć instynktownie zresztą. Za życia niekoniecznie obchodziło ją piękno natury, ba, po perypetiach parapetowych zaczęło jej nawet doskwierać. Tyle dobrego, że Astrełczyk nie był kwiatem, ponieważ zostałby najpewniej brutalnie zdeptany. A przynajmniej tak brutalnie, na ile pozwalałaby mizerna, dziewczęca stopa.
- W rzeczy samej, jestem rdzenną - odparła naturalnie, bez najdrobniejszego zająknięcia. Nie było to przecież trudne, skoro Gannon w pełni wierzył w ów fakt, a o całej rasie podobnych mu stworzeń nie miał pojęcia. Co prawda domyślał się, ot, ociupinę, że istoty na modłę Widm mają jakąś tam miniaturową szansę istnienia, ale i tak nie dopuszczał tego do świadomości. Zwłaszcza teraz, gdy musiał zaprowadzić Mavis do swego dworu, a to wymagało minimalnego skupienia. Minimalnego, albowiem drogę z powrotem znał doskonale - wszak niedaleko stąd widać było polanę, na której Astraea się narodziła.
- Dziękuję uprzejmie, ze spacerów czerpię niesłychaną przyjemność. Nawet jeśli potem całymi dniami narzekam na bolące nogi - stwierdziła z rozbawieniem, prowadząc de Andervell w stronę Leśnego Zakątka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

~Widmo~

avatar

Liczba postów : 713


PisanieTemat: Re: Bór Zielony   01.11.15 1:16

Ruszyła za kobietą prowadząc konia za sobą na luźnej wodzy. Zwierzę potulnie dreptało za nią. Zastanawiała się momentami nad tym, jak daleko do tego "zakątka", ale ogólnie podziwianie uroków natury nie było takie złe.
Na potwierdzenie jej przypuszczań kiwnęła tylko głową. Nie miała przecież powodów przypuszczać, że nie jest to prawda. Po co kłamać w takiej sprawie, no nie?
- Jeśli pod koniec dnia nogi pieką i bolą, jak choinka, to znak, że dobrze się ten dzień spędziło - powiedziała po chwili z lekkim uśmiechem.
To w sumie też tłumaczyło czemu nie latała. Nie lubiła się rozleniwiać.
A inną kwestią jest fakt, że co za dużo to niezdrowo. Musze się do tego przyzwyczajać stopniowo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content

~~




PisanieTemat: Re: Bór Zielony   

Powrót do góry Go down
 

Bór Zielony

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Raashtram PBF :: 
Midgard
 :: 
Metropolis
 :: Tereny Rasy
-



USEROWETECHNICZNE FABULARNEMECHANICZNE

Specjalna Wymiana



STRONY PARTNERSKIE


Eden



BFF Fora i Grupy




Fundacja dla Zwierząt Animalia

Forum (c) praca różnych autorów, w tym: Althei, Ethilinn, Gloriena, Anzhela itd.
Zainspirowały nas Legendy Raashtram
Pictures on this phorum do NOT belong to us and we do not own any rights to them.
Prosimy nie kopiować prac z tego forum. Także kodów!
Kod ogłoszeń jest oryginalnie z VPV,pracowali przy nim Drzuma i kilka innych osób z czarta.